środa, 21 grudnia 2011

so bored

czas przedświąteczny sprawia, że nic mi się nie chce. i tak, zamiast spiąć tyłek, napisać jakąś piękną pracę, posprzątać mieszkanie, zrobić pranie, to leże w łóżku i patrze jak w mozolnym tempie leci minuta za minutą. idealna na taki czas byłaby książka. 300 stron, które pochłaniałoby mój i tak niewykorzystywany czas i wyobraźnie! problem tylko w tym, że nie mam żadnej książki....szczerze mówiąc, od dawna nie miałam w ręku naprawdę dobrego kawałka papieru...może to znak, że zamiast nowej bluzki powinnam kupić interesującą książkę? albo przynajmniej spojrzeć w domu na obsypane makulaturą regały...cóż, jest to sprawa, którą od dawna zamierzam zmienić, ale jak już wspominałam totalnie brakuje mi systematyczności i zorganizowania.

przeciwieństwem są filmy. zawsze znajdę czas, by obejrzeć JAKIŚ film, niekoniecznie dobry. mam ogromny problem z wyborem tego, co chcę zobaczyć, dlatego też bardzo często spędzam parę godzin na znalezieniu idealnego seansu. to, co włączę zależy od mojego humoru i samopoczucia. czasem mam ochotę uruchomić komedię romantyczną, czasem horror, a czasem film sensacyjny czy dokumentalny. dlatego też będę umieszczała tu filmy różnego rodzaju, i te które naprawdę warto obejrzeć, i te od których powinniście trzymać się z daleka:)

Na dziś polecam lekki, nie zmuszający do myślenia film pt. Soul Surfer, opowiadający o młodej, serfującej dziewczynie, która w skutek wypadku traci rękę. pokazuje trudny i przeciwności z jakimi musi się zmierzyć Bethany, by spełniać swoje marzenia, by być szczęśliwą i robić to, co kocha. film oparty na faktach, jest przykładem dla ludzi, którzy na drodze życia w skutek różnych przypadków porzucili radość życia i wiarę w siebie.
muzyka w filmie mnie nie zafascynowała. chyba jedynym kawałkiem godnym polecenia jest : http://www.youtube.com/watch?v=3MXy6g_B6_o

 
   
miłego seansu!

2 komentarze: