niedziela, 25 grudnia 2011

The Holiday

Jak mogłam zapomnieć o jednym z moich ulubionych filmów! na szczęście dzięki tvnowi przypomniałam sobie o romantycznym, dowcipnym kawałku kilkudziesięciu minut.

Dwie zranione i rozczarowane miłością kobiety:Amanda i Iris (Cameron Diaz i Kate Winslet) spotykają się w sieci i zamieniają domami na okres świąt. Zmiana nie byłaby tak drastyczna, gdyby nie fakt, że ich domy położone są po dwóch, różnych stronach świata (zaśnieżony Londyn, słoneczne LA). Każda z kobiet, nie znając środowiska życia drugiej, małymi kroczkami poznaje inny, otaczający ją świat i ludzi.W taki sposób pojawia się kolejny BÓG SEKSU Ani, Graham(Jude Low) i mniej seksowny, jednakże równie genialny Miles (Jack Black).  Mając tak gwiazdorską obsadę powstaję wesoły czworokąt. Wisienką na torcie są dwie śliczne dziewczynki  Sophie i Olivia, święta i śnieg!!!!
Historia przepełniona samymi pozytywnymi uczuciami, miłością, przyjaźnią i ciepłem rodzinnym.
Gorąco polecam!






Co do muzyki. Ładniusia. http://www.youtube.com/watch?v=kl8fsXuhFKU 

Wigilia







piątek, 23 grudnia 2011

the ghosts

Hmm...filmy na święta...nie przychodzi mi nic innego jak Kevin sam w domu.Film, który chyba każdemu człowiekowi kojarzy się z Bożym Narodzeniem. Dlatego też, dopóki nie obejrzę naprawdę dobrego świątecznego filmu (a mam zamiar zrobić to dziś wieczorem) nie poruszę tego tematu.

Zatem na dziś polecam przyjemną komedię romantyczną, idealną dla wszystkich zmęczonych świątecznymi porządkami! Fenomenalny(może dlatego, że jest jednym z BOGÓW SEKSU na liście Ani) Matthew McConaughey w roli mężczyzny, któremu nie zależy na poważnym związku i bzyka wszystko to, co ma cycki i się rusza:) przeciwieństwem jest jego dawna miłość (Jennifer Garner), którą spotyka po latach na ślubie swojego młodszego brata. Akcja rozgrywa się w pięknym zamku wujka Wayna(Michael Douglas) słynnego z licznych romansów idola Conor'a (M.McC). Wszystko byłoby dobrze gdyby nie duchy byłych, które zaczynają nawiedzać McConaughey'a, ukazując mu co w życiu przeoczył, jakie są jego życiowe cele i wartości. 

Lekki, pełen humoru film, niekoniecznie zmuszający do refleksji. Zaliczam do "można, ALE nic cię nie ominie, jeżeli go nie obejrzysz":) miłego seansu! 








środa, 21 grudnia 2011

so bored

czas przedświąteczny sprawia, że nic mi się nie chce. i tak, zamiast spiąć tyłek, napisać jakąś piękną pracę, posprzątać mieszkanie, zrobić pranie, to leże w łóżku i patrze jak w mozolnym tempie leci minuta za minutą. idealna na taki czas byłaby książka. 300 stron, które pochłaniałoby mój i tak niewykorzystywany czas i wyobraźnie! problem tylko w tym, że nie mam żadnej książki....szczerze mówiąc, od dawna nie miałam w ręku naprawdę dobrego kawałka papieru...może to znak, że zamiast nowej bluzki powinnam kupić interesującą książkę? albo przynajmniej spojrzeć w domu na obsypane makulaturą regały...cóż, jest to sprawa, którą od dawna zamierzam zmienić, ale jak już wspominałam totalnie brakuje mi systematyczności i zorganizowania.

przeciwieństwem są filmy. zawsze znajdę czas, by obejrzeć JAKIŚ film, niekoniecznie dobry. mam ogromny problem z wyborem tego, co chcę zobaczyć, dlatego też bardzo często spędzam parę godzin na znalezieniu idealnego seansu. to, co włączę zależy od mojego humoru i samopoczucia. czasem mam ochotę uruchomić komedię romantyczną, czasem horror, a czasem film sensacyjny czy dokumentalny. dlatego też będę umieszczała tu filmy różnego rodzaju, i te które naprawdę warto obejrzeć, i te od których powinniście trzymać się z daleka:)

Na dziś polecam lekki, nie zmuszający do myślenia film pt. Soul Surfer, opowiadający o młodej, serfującej dziewczynie, która w skutek wypadku traci rękę. pokazuje trudny i przeciwności z jakimi musi się zmierzyć Bethany, by spełniać swoje marzenia, by być szczęśliwą i robić to, co kocha. film oparty na faktach, jest przykładem dla ludzi, którzy na drodze życia w skutek różnych przypadków porzucili radość życia i wiarę w siebie.
muzyka w filmie mnie nie zafascynowała. chyba jedynym kawałkiem godnym polecenia jest : http://www.youtube.com/watch?v=3MXy6g_B6_o

 
   
miłego seansu!

wtorek, 20 grudnia 2011

last christmas i gave you my heart...

skoro już założyłam bloga to chyba wypadałoby coś tu napisać. najodpowiedniejszym tematem będą...zbliżające się święta!
uwielbiam święta, wiem, często ludzie uważają, że jest to czas wymuszonej uprzejmości, jednak ja ich wcale tak nie postrzegam(pewnie dlatego, że w moim domu, wszyscy są dla siebie mili nie tylko w święta ale również w pozostałe 363/4dni w roku:). całe szczęście, prezenty już czekają w szafie na wieczór wigilijny. w tym roku razem z E. nie szalałyśmy z zakupami. A.dostanie długo wyczekiwane słuchawki(niebieskie!), Mamka szale i sweter, Tatko piękny, brązowy sweterek, E. sukienkę a ja...ja przecież nie wiem co dostanę:), ale już nie mogę się doczekać!
poza krzątaniem i wrzaskami mojej mamy, licznymi przygotowywaniami, ubieraniem choinki, lepieniem pierogów najwięcej radości dostarcza mi sam pobyt w domu, wśród osób, które są mi najbliższe, a ulubionym zajęciem jest leniuchowanie całe święta, obżeranie się licznymi smakołykami i oglądanie wieeeelu fantastycznych filmów...
Ale zanim to nastąpi czeką mnie jeszcze trzy dni pracy, na szczęście towarzyszyć mi będzie w tych trudach muzyka stricte świąteczna więc... do dzieła!

Początek!

Mam 19 lat, na imię Anna. Interesuję się historią, filmem, muzyką, modą, fotografią.
Nie mam skonkretyzowanych planów co do założonego bloga. pewnie będzie o wszystkim tym, co mnie interesuje, inspiruje, wkurza i uszczęśliwia. Mam nadzieję, że nauczy mnie systematyczności, bo to właśnie jej brak jest sprawcą mojego nudnego i chaotycznego życia.

miłego dnia!