Najlepszym filmem jaki ostatnio obejrzałam były bezapelacyjnie "Służące".
Film nominowany do Oscara.
Akcja rozgrywa się w stanie Misissipi, a latach 60-tych.
Opowiada o czarnoskórej społeczności kobiet, pracujących "na rzecz" białych, wyrafinowanych, głupiutkich panienek i ich rodzin. Główna rola przypisana została Emmie Stone- dziewczynie, która kończąc studia marzy o karierze pisarki. Skeeter (Stone), chcąc dostać posadę w wymarzonym miejscu pracy. Widząc jak ludzie postępują ze służącymi, postanawia opisać ich historię. Zadanie to nie jest jednak łatwe.
Musi przeciwstawić się ludziom i rządowi, walczącym z czarnymi.
Wywiad przeprowadzony z Ailbilene (nominowana do Oscara Viola Davis) wstrząsa światem wszystkich ludzi.
Służące postanawiają wyjawić najciemniejsze sekrety przełożonych, swoje historie i uczucia.
"Służące" to świetna gra aktorska plus fantastyczna fabuła. Nie ukrywam, że w pewnych momentach film omal nie doprowadził mnie do łez. Oglądając to, w człowieku budzi się współczucie i szacunek do tego, co te kobiety robiły, kim były. Przez całe życie wychowują cudze dzieci, nie mogąc zająć się swoimi, a po upływie paru lat , wyrzucane są na zbity pysk.
Osobiście mam nadzieję, że w niedzielę autorzy filmu i jego aktorzy zostaną nagrodzeni małą statuetką:)
Jeżeli chodzi o mnie, film z pewnością obejrzę jeszcze raz, albo dwa...może nawet trzy.
Serdecznie polecam wszystkim, którzy chcą obejrzeć coś, co nie przejdzie obok nich obojętnie!
Miłego dnia!
Ps. Pozdrawiam moją wierną czytelniczkę, Zoe:)



Wiadomo!
OdpowiedzUsuńobjerzałam wczoraj. Strasznie nam się podobał :):):)
OdpowiedzUsuń