czwartek, 23 lutego 2012

the help

Siedzę w kuchni, palę papierosa i myślę...

Najlepszym filmem jaki ostatnio obejrzałam były bezapelacyjnie "Służące". 
Film nominowany do Oscara. 
Akcja rozgrywa się w stanie Misissipi, a latach 60-tych. 
Opowiada o czarnoskórej społeczności kobiet, pracujących "na rzecz" białych, wyrafinowanych, głupiutkich panienek i ich rodzin. Główna rola przypisana została Emmie Stone- dziewczynie, która kończąc studia marzy o karierze pisarki. Skeeter (Stone), chcąc dostać posadę w wymarzonym miejscu pracy. Widząc jak ludzie postępują ze służącymi, postanawia opisać ich historię. Zadanie to nie jest jednak łatwe.
Musi przeciwstawić się ludziom i rządowi, walczącym z czarnymi. 
Wywiad przeprowadzony z Ailbilene (nominowana do Oscara Viola Davis) wstrząsa światem wszystkich ludzi. 
Służące postanawiają wyjawić najciemniejsze sekrety przełożonych, swoje historie i uczucia. 

"Służące" to świetna gra aktorska plus fantastyczna fabuła. Nie ukrywam, że w pewnych momentach film omal nie doprowadził mnie do łez. Oglądając to, w człowieku budzi się współczucie i szacunek do tego, co te kobiety robiły, kim były. Przez całe życie wychowują cudze dzieci, nie mogąc zająć się swoimi, a po upływie paru lat , wyrzucane są na zbity pysk. 
Osobiście mam nadzieję, że w niedzielę autorzy filmu i jego aktorzy zostaną nagrodzeni małą statuetką:) 
Jeżeli chodzi o mnie, film z pewnością obejrzę jeszcze raz, albo dwa...może nawet trzy. 
Serdecznie polecam wszystkim, którzy chcą obejrzeć coś, co nie przejdzie obok nich obojętnie!
Miłego dnia!
 



Ps. Pozdrawiam moją wierną czytelniczkę, Zoe:)

wtorek, 14 lutego 2012

Wspomnienia 2

ja, Kraków 2010
Karol, wakacje 2010
Ewa, święta 2010
Wąska i ja, listopad 2011
Ola i ja. Dawno temu
Karol i ja, wrzesień 2011





niedziela, 12 lutego 2012

XXY

kiedyś, jak byłam jeszcze w liceum, miałam przyjemność uczęszczać na prelekcje filmowe związane z projektem "nowe horyzonty edukacji filmowej". Raz w miesiącu porzucałam mury przyjaznego VLO (nie licząc wiecznych wagarów!) i pędziłam do ŻAK-a obejrzeć kolejny film z serii: "Trudne tematy". I w taki sposób, natrafiłam na film, który gorąco polecam. XXY.

 argentyński dramat ukazujący życie Alexa, 15-sto latka posiadającego oba narządy płciowe. Przedstawia codzienną egzystencję nastolatka, jego pierwsze uniesienia miłosne, pierwsze akty seksualne i drogę, podczas której decyduje o swojej przyszłości. Film porusza ciężką kwestię życiową(hermafrodytyzm), przedstawia zachowanie otaczającego Alexa społeczeństwa, jego rodziców i przyjaciół. 

Film obejrzałam raz, dwa lata temu. Niestety jest trudno dostępny dlatego nie wypowiem się na temat muzyki.
Zdecydowanie jest to kawałek mocnego kina, dlatego polecam go każdemu, kto nie krzyknie "OO FFUUJ PEDAŁ!" przy pierwszej możliwej okazji. 

każdemu kto zdecyduje się obejrzeć XXY "nakazuję":) zwrócić uwagę na fantastyczne miejsce, w którym rozgrywa się akcja. Argentyna stała się kolejnym krajem, na mojej liście: "miejsce do zwiedzenia, pokochania, zamieszkania"


 

piątek, 3 lutego 2012

OSCAR!

Witam! Dawno nie opublikowałam żadnego posta,wiem, ale to wszystko przez naukę. Na szczęście sesja dobiegła końca, więc z czystym sumieniem (że nie marnuje cennego czasu potrzebnego na naukę - hahahahahaha), mogę przedstawić Wam kolejny film, który ostatnio miałam okazję obejrzeć.

Jak wiecie wiele szumu w ostatnich tygodniach narobiła A.Holland i "W ciemności". Nominacja do OSCARA wywołała spore zainteresowanie zarówno filmem jak i aktorami. Wywiady, wywiady, wywiady. Jest to prawie tak istotne jak zaginięcie 6-cio miesięcznej Madzi i detektywa Rutkowskiego! Abstrahując jednak od polskich wydarzeń wewnątrzspołecznych, skupmy się na "w ciemności".

Widziałam ten film wczoraj. Interesowała mnie przyczyna nominacji do OSCARA (jak wiadomo jest to chyba najbardziej prestiżowa nagroda związana z życiem KINA).
Pomijając fakt, że temperatura na sali kinowej przekraczała 30 stopni, z uśmiechem na twarzy oczekiwałam momentu zgaszenia świateł.

Nie muszę chyba opisywać filmu. Doskonale orientujecie się w tematyce wyreżyserowanej przez Holland. Żydzi ukrywający się w kanałach i opiekujący się nimi Poldek. Pełno Niemców, mnóstwo okrucieństwa i zbrodni. Ciemność, woda, ciemność, woda, bród, szczury, krew, śmierć, seks, seks, seks.
Po dwóch i pół godzinach wyszłam z sali z następującymi odczuciami:  Rola Więckiewicza beznadziejna, Grochowskiej śmieszna, Bosaka przerysowana przez media. Fabuła mimo iż oparta na faktach, poniekąd straszna, ale męcząca i NUDNA! Zgadzam się, że zbrodnie popełniane w czasie II wojny były skandaliczne i należy o nich mówić, ale nie nominować do OSCARA. Kolejna ekranizacja wydarzeń wojennych i pokrzywdzonych Żydów. Film nie wniósł do mojego życia absolutnie NIC nowego, nie zmusił mnie do refleksji. Z całym szacunkiem dla twórczości Holland i całej żydowskiej nacji, uważam, że "w ciemności"nie zasługuje na tę nagrodę, jest monotonny, nie porusza nieznanego tematu. Nawet muzyka nie zachwyca.

Wbrew pozorom cieszę się, że poświęciłam 2,5 h mojego życia na obejrzenie "w ciemności", jednakże mam nadzieję, że był to pierwszy i ostatni raz.